Prezentacja książki „Uśmiechnięty wojownik. Romuald Lazarowicz 1953-2019”

Prezentacja książki „Uśmiechnięty wojownik” z cyklu „Seria Biało-Czerwona”. Spotkanie z autorkami: Marią Wanke-Jerie i Małgorzatą Wanke-Jakubowską

Zapraszamy na premierę książki Uśmiechnięty wojownik” z cyklu „Seria Biało-Czerwona” autorstwa Marii Wanke-Jerie ora Małgorzaty Wanke-Jakubowskiej. Spotkanie z autorkami odbędzie się w niedzielę, 30 sierpnia o godzinie 14:00 w sali kinowej Centrum Historii Zajezdnia.

Romulad Lazarowicz zmarł nagle w nocy z 1 na 2 sierpnia 2019 roku w wieku 66 lat. W czasach PRL zajmował się działalnością opozycyjną. Od 1978 był kolporterem wydawnictw podziemnych. Współpracował z Klubem Samoobrony Społecznej oraz Studenckim Komitetem Solidarności. Był związany z „Biuletynem Dolnośląskim”. W 1980 wstąpił do NSZZ „Solidarność”.Od 13 grudnia 1981 do maja 1982 był redaktorem naczelnym podziemnego „Z Dnia na Dzień”, współtworzył Solidarność Walczącą. Był członkiem kierownictwa Agencji Informacyjnej Solidarności Walczącej. Współtwóra podziemnego Radia Solidarność Walcząca. W 1991 został sekretarzem redakcji „Dni”. W 1995 założył firmę wydawniczą Lena. Od 2002 do 2014 był redaktorem naczelnym „Opcji na prawo”. W 2004 wszedł w skład zarządu Stowarzyszenia Dolnośląska Inicjatywa Historyczna. Został pochowany na Cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu 12 sierpnia 2019.

Przedmowa - Włodzimierz Suleja

Pośród bohaterów „Solidarności” Romualdowi Lazarowiczowi, albo po prostu Romkowi, przyszło zająć miejsce szczególne. To, czego dokonał, wystarczyłoby na kilka pięknych biografii. Przez całe życie walczył – o wolność, godność, prawdę. Walczył również z własnymi, czysto fizycznymi słabościami. A jednocześnie zachował iście dziecięcą ufność w drugiego człowieka, ufność wynikającą z głębokiej wiary w ludzką dobroć, szlachetność intencji, wierność podzielanym i przez niego ideałom.

Trudno oprzeć się, opatrując słowem wstępnym książkę o Nim, czysto osobistej refleksji. Poznaliśmy się w czasach pierwszej „Solidarności” i była to zwykła, wynikająca z przecinania się związkowych dróg, znajomość. Stykaliśmy się, choć incydentalnie, od czasu stanu wojennego do końca lat osiemdziesiątych. Utrzymywaliśmy kontakt również w III Rzeczypospolitej, także za sprawą współudziału w redagowaniu serii, której tytułowi bohaterowie, ludzie „Solidarności”, zakończyli już swą ziemską drogę. W ostatnim okresie widywałem Go w szpitalnej sali, gdzie, jak zawsze pełen optymizmu, snuł plany co do swych kolejnych poczynań…

A przecież odszedł. Zabrakło Jego autoironii, niezwykłego poczucia humoru, dystansu do otaczającej nas rzeczywistości. To jednak, co wzbudzało i wzbudza po dziś dzień mój podziw, to rozumienie przez Niego istoty służby – tej w sprawach wielkich, dla Ojczyzny (choć, trzeba to dodać, patosu organicznie nie znosił)

i tej w kwestiach z pozoru drobnych. Doskonale przy tym potrafił oddzielić istotę rzeczy od jej pozoru, wydobyć sens ze znaczeń dla wielu nieczytelnych, bronić swych racji, choć z należytym, a niekiedy wręcz nadmiernym szacunkiem dla interlokutora.

Przyznaję, że nie do końca zdawałem sobie sprawę ze skali Jego życiowych dokonań. Był przecież dbającym o precyzję słowa i jasność wywodu autorem, grafikiem, drukarzem, a wcześniej opozycjonistą i znaczącą postacią podziemia solidarnościowego. Człowiekiem wielu nie do końca odkrytych talentów. Kimś niezwyczajnym, ważnym, o olbrzymiej, wrodzonej waleczności, a zarazem prostym i skromnym. Do samego końca pozostał pogodny.

A jednak do naszej wydawniczej serii, którą zresztą współtworzył, zapukał o wiele za wcześnie…

30 sie

Niedziela, 14:00-16:00

Centrum Historii Zajezdnia, Grabiszyńska, Wrocław, Polska

Wstęp wolny